Rynki finansowe na świecie wciąż pozostają pod głównym wpływem doniesień z Bliskiego Wschodu. Rozpoczęty w ostatnią sobotę ataku USA i Izraela na Iran, nie tylko zwiększył awersję do ryzyka, ale przede wszystkim mocno wywindował ceny ropy i gazu, co na świecie wywołało powszechny strach przed skokiem inflacji, a w dalszej konsekwencji przed hamowaniem wzrostu gospodarczego. Stąd obecnie zmiany cen ropy są głównym wskaźnikiem nastrojów na rynkach globalnych. Dziś rano notowania ropy pozostają blisko poziomów z wczorajszego zamknięcia, po tym jak w nocy jej ceny nieznacznie spadały po sugestii możliwej interwencji USA na rynku kontraktów terminowych na ropę. Nie mniej jednak z uwagi na dużą niepewność odnośnie tego, co na Bliskim Wschodzie może stać się w weekend, mimo wszystko można się obawiać wzrostów cen w kolejnych godzinach. A to może psuć nastroje na GPW.

Obok sytuacji na Bliskim Wschodzie, dziś potencjalnym impulsem dla rynków, mogą być jeszcze popołudniowe dane z USA. O godzinie 14:30 zostaną opublikowane lutowe dane o sytuacji na amerykańskim rynku pracy oraz styczniowy raport o sprzedaży detalicznej. Przy czym, ten wpływ raczej jednowymiarowe. Lepsze od oczekiwań dane raczej szczególnie nie poprawią nastrojów, bo wciąż będzie przeważać niepewność przed tym co w weekend może wydarzyć się Iranie. Gorsze dane natomiast wpisałyby się w rynkowy pesymizm, dodatkowo zwiększając awersję do ryzyka.

O ile przed weekendem temat wojny raczej będzie ciążył giełdom, to już po weekendzie jego znaczenie powinno słabnąć. Po pierwsze dlatego, że po tygodniu prowadzenia działań zbrojnych inwestorzy najzwyczajniej się z nim oswajają. To sprawia, że reagują tylko na naprawdę mocne impulsy. Po drugie, i to jest znacznie ważniejszy czynnik, w przyszłym tygodniu wzrosty cen ropy mogą hamować, a być może nawet zawracać. Za tym ostatnim przemawia fakt, że droga ropa jest gorącym politycznym tematem niemal na całym świecie, co zwiększa polityczną presję na działania, które będą służyć do jej obniżenia. Od interwencji na rynku ropy, przez odblokowanie Cieśniny Ormuz, a na rozpoczęciu rozmów o zakończeniu wojny kończąc.